Jeszcze na początku stycznia był w stanie tak zwanym: surowym- zamkniętym, w ciągu tygodnia udało nam się własnymi ręcami zrobić z niego energetyzujący kącik dla sprężynującej Sprężynki :) Zapraszam do środka....
Na honorowym miejscu, zaraz przy łóżeczku Ulki wisi Miasteczko- plakat który wyszedł spod ręki Mery Selery z blogu Absurdalia Bachanalia i Niemoralia. To właśnie od tego rysunku zaczęła się moja fascynacja pracami naszej krakowskiej koleżanki. Pisałam już kiedyś i wychwalałam pod niebiosa Marysie i jej rysunki wraz z OPISAMI ! (są przezabawne i bardzo trafne), ale komplementów w takim wypadku nigdy nie za wiele :) MerySelery właśnie rozpoczęła nową drogę biznesowo-twórczą, sprzedaje nie tylko cudne rysunki, ale też dziecięce pościele w niepowtarzalne, bo własnoręcznie zaprojektowane wzory. Ja zakochałam się po uszy w jej twórczości dlatego też nie wyobrażałam sobie dziecięcego pokoiku bez chociaż jednej jej pracy :) Mery błyskawicznie zareagowała na moją Miasteczkową prośbę, dzięki czemu plakat zdążył dotrzeć na sobotnie urodziny (teraz czeka tylko na ramę ;)) Zajrzyjcie do niezwykłego świata MerySelery :)
Największym hiciorem pokoju okazały się różowe koraliki, które powiesiłam w przejściu do garderoby. O mały włos bym ich nie kupiła, bo w sklepie wydawały się maksymalnie kiczowate i jak by to Poznaniak powiedział- bamberskie ;) Jednak moja intuicja nie zawiodła :)
Jako dziecko miałam w swoim pokoju lampę w kształcie balonu. Ponieważ bardzo pozytywnie ją wspominam postanowiłam taką samą zmontować Ulce. Może któraś z Was skusi się na podobny projekt, szczególnie, że wykonanie jest banalnie proste. Pokój Ulki chociaż ma białe ściany jest też mocno kolorowy, dlatego balon celowo zrobiłam ascetyczny w swojej kolorystyce, ale może kogoś z Was poniesie tęczowa wyobraźnia... :)
Jak pewnie zauważyłyście na jednej ze ścian powiesiłam proporczyki. Zazwyczaj są one szyte z materiału, jednak ja ze względu na drastycznie kurczący się czas musiałam pójść na łatwiznę. Proporczyki miały wisieć przy ścianie, więc mogły być jednostronne. Z flizeliny (z jednej strony z klejem) wycięłam trójkąty i przykleiłam na tkaninę, następnie wszystkie kawałki przyszyłam do wstążki. Błyskawiczne i bardzo przyjemne zajęcie- polecam. Jest jeszcze jeden plus owej dekoracji, stanowi ona przegląd moich najładniejszych materiałów ;) dlatego kiedy projektowałam ostatni pomysł (o nim wkrótce) ległam na dywanie i jednocześnie dumając bawiłam się z Ulką :) Cudowne rozwiązanie ;)
Pomysł na dziecięce półki znalazłam w internecie. Początkowo miałam w planach kupić w Ikei białe, wąskie półeczki, które widziałam na wielu blogach (głównie w kuchni ;)) ale po zakupie jednej okazało się, że brakuje w nich bocznych ograniczników. Ulka nieuważnie stawiając przedmioty spychała to co już na niej stało :/ Natomiast półki na przyprawy (również z Ikei) w oszałamiającej cenie 9,99 zł są szersze i zabezpieczone ze wszystkich stron, dodatkowo wykonanie z naturalnego drewna pozwala na łatwą metamorfozę :)Na pożegnanie przesyłam dzisiejszy, śnieżny widok z naszej sypialni. Zima nadeszła :)




































