Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Owce. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Owce. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 sierpnia 2014

Owczy Leprechaun- skrzat irlandzki

Znacie legendę o irlandzkim skrzacie Leprechaunie, tym spryciarzu który chowa garnce złota na końcu tęczy ?
Skrzat wyszedł na światło blogowego monitora dopiero teraz, bo czekałam na tęczę godną jego przystojnej owczości :) Pół roku wysiadywałam w oknie z aparatem z nadzieją, że pojawi się deszcz który wyprodukuje najpiękniejszą tęczę pod słońcem. 18 sierpnia nadszedł ten moment, a naszym oczom ukazało się to cudo:
Jeśli ktoś jest bystrzejszy optycznie to dojrzy, że tęcza była podwójna :)
Przejdźmy jednak do bohatera dzisiejszego postu- kolegi  Lepriczka (tak zdrobniale nazywają go inne owcze skrzaty). Zacznę od genezy, bo to istotna część historii, chociaż ostrzegam bardziej wrażliwe matki, że może być drastyczna...;)
Kiedy dostałam zamówienie na irlandzką owcę od razu przyszedł mi na myśl Leprechaun. Poszperałam w internecie, napatrzyłam się na jego przeróżne podobizny (niektóre śnią mi się do dziś) i doszłam do wniosku, że mój owiec musi mieć rude futerko. Niestety znalezienie futra w takim odcieniu było chyba trudniejsze niż uszycie całej postaci :/
 
Na początku swoich poszukiwań natknęłam się na pewnego misia....nówka sztuka, nie śmigana, którą to moje dziecię dostało na pogwiazdkowy prezent (mam nadzieję, że obdarowujący tego nie czyta...;)). Miś był idealny, nie dość, że rudy, nowiusi , to jeszcze miał szalik w zielono- białe paski, a więc wszystko zgodnie z barwami narodowymi Irlandii. No ale przecież nie wypruję pluszowych flaków z zabawki mojej córki!!!
Tak przynajmniej myślałam do czasu kiedy termin nie zaczął mnie drastycznie gonić :/ W końcu wybiła ostateczna godzina i posunęłam się do drastycznych kroków (których opis nie przejdzie mi przez klawiaturę). Na swoją obronę dodam, że odrysowałam ukradzione części (tj. brzuszek) i w niedalekiej przyszłości planuję misia zrekonstruować (oczywiście już nie z rudego pluszu, bo skąd do jasnej ciasnej taki wziąć!). Patrząc jednak na mojego Lepurka myślę sobie, że warto było. Owiec wyszedł idealnie, naprawdę jak Irlandczyk pełną gębą, a szalikowe podkolanówy rozczulają mnie za każdym razem jak na nie spojrzę ;) Zresztą oceńcie sami.

Przyszedł czas na opowieść :)

"Przyjaźń"

Leprechauny (inaczej Leprikony) to bardzo złośliwe skrzaty. Uwielbiają robić niemiłe psikusy, podpuszczać  i zadawać trudne zagadki mamiąc ludzi wizją wielkiego bogactwa. Legendy irlandzkie głoszą, że Leprikony to wielcy skąpcy, a swoje garnce pełne złota chichocząc zakopują na końcach tęczy.
Jednak nasz bohater- Lepriczek był zupełnie inny. Od urodzenia nie znosił dokuczać ludziom. Zamiast sprawiać psikusy godzinami przesiadywał w krzakach na placu zabaw i z zazdrością obserwował jak bawią się dzieci. Całym sercem marzył, żeby mieć chociaż jednego przyjaciele. Wszystkie Leprikony słyną z samotniczego trybu życia i gburowatości dlatego Lepriczek nie miał co liczyć, że znajdzie pośród swoich znajomych bratnią duszę. Wszyscy członkowie rodziny załamywała ręce nad pokojowym charakterem najmłodszego syna. Mama nie mogła spać po nocy ze strachu, że Lepriczek rozda biednym cały majątek przez tysiące lat gromadzony pod wszelakimi końcami tęczy. Tata rwał futro z głowy kiedy widział jak jego syn zamiast złośliwych psikusów rozsiewa radosne uśmiechy na lewo i prawo. A Lepriczek radośnie dźwięcząc dukatami co dzień udając się na plac zabaw.  
Któregoś razu jeden z chłopców tak daleko rzucił piłkę, że potoczyła się poza boisko i trafiła w krzaki gdzie smacznie pochrapywał nasz bohater. Zanim Lepriczek zdążył uciec Patryk (chłopiec, który tak zamaszyście rzucił piłką) wczołgał się pod wielki krzak i stanął oko w oko z irlandzkim skrzatem. Oboje zaniemówili, Patryk bo zobaczył postać o której myślał, że istnieje tylko w bajkach, a Leprikon, bo zdał sobie sprawę, że chłopiec go widzi (co jest wielką rzadkością). Na szczęście skrzat bardzo szybko doszedł do siebie, wyciągnął rękę na przywitanie (podpatrzył ten gest podczas obserwacji pewnej sympatycznej rodzinki) i grzecznie się przedstawił. Chłopiec machinalnie odpowiedział mu tym samym. I tak zaczęła się wielka przyjaźń między Patrykiem, a miłym skrzatem irlandzkim.
Pewnego jesiennego dnia kiedy Lepriczek czekał na swojego przyjaciele zobaczył w oddali płaczącego chłopca, musiało minąć parę chwil zanim skrzat zorientował się, że ta zapłakana postać to Patryk! Trudno było wyłuskać z pochlipywania malucha co się takiego złego stało, ale w końcu dotarło do skrzata, że Patryk opuszcza Irlandię, wyjeżdża z rodzicami do innego kraju ! To nie były dobre wieści :( Przyjaciele wylali sporo łez zanim Lepriczkowi zaświtał w głowie wspaniały pomysł- "Pojadę z tobą do Polski"- oznajmił uradowany. Patryk początkowo nie chciał się zgodzić, bo przecież Leprechaun miał w Irlandii swoją rodzinę, jednak skrzat przekonał przyjaciela, że jego czary pozwolą mu na kontakt z najbliższymi nawet na tak dużą odległość. Kiedy przyszedł dzień odlotu Lepriczek wskoczył do kieszeni Patryka i razem z nieświadomymi  niczego rodzicami chłopca wyruszył do nowego kraju.
Po wyjściu z kieszeni oczom skrzata ukazała się piękna tęcza i cudowne góry, które od razu skradły serce obu przyjaciół. Nawet ze znalezieniem domu skrzat nie miał żadnego problemu, bo bardzo szybko udało mu się zagadać z sympatyczną sową, która szczęśliwie miała do wynajęcia dziuplę tuż obok swojej. Skrzat był PRZE szczęśliwy, w ciągu dnia bawił się z Patrykiem i jego nowymi kolegami, a wieczorami kiedy dzieci szły spać odwiedzał Sowę Mądrogłowę. Przy blasku księżyca grali w szachy i karty, a przed zaśnięciem Sowa opowiadała Lepriczkowi leśne legendy i nakreślała historię nowego kraju, hucząc przy tym usypiająco... :)

 KONIEC

Żeby nie kończyć "Końcem" ;) przesyłam jeszcze jedno zdjęcie naszej wczorajszej tęczy. Niestety nie umiem usunąć tego cudnego, srebrnego auta. Wszystkie swoje artystyczne moce naprężyłam i nic nie pomaga, samochód wciąż stoi :/ Zdjęcie jest jednak na tyle ładne, że pomimo wielkiego combiaka na czele postanowiłam je umieścić :)
Tym tęczowym akcentem macham do Was z powyższej hacjendy i zapraszam na kolejny post.... Oj będzie się działo !!!! ;) :))))






środa, 13 lutego 2013

Ofca Anglik

Owa Ofca (a raczej Owiec ;)) powstała dość dawno, jednak w związku z różnorakimi chorobami opanowującymi nasz dom, jak również spora dawką gości (których w przerwach infekcyjnych gościliśmy:)) nie dane mi było obcykać tego uroczego dżentelmena w jego naturalnym środowisku :)
Dzisiaj, kiedy zobaczyłam za oknem ogromne ilości śniegu, najpierw pomyślałam o moich świeżo wsadzonych cebulkach tulipanów... :/  a następnie mój wzrok napotkał koralikowe spojrzenie Ofcy Anglika. Miałam nawet wrażenie, że zabeczał w moim kierunku ! Nasz nowy włochaty kolega długo nie musiał mnie namawiać ;) Wyciągnęłam z czeluści szafy najwspanialsze zabawki Sprężynki tj: klamerki do bielizny, zestaw pilotów, pudełka ze wstążkami, jak również uchyliłam nieznacznie zakazaną szufladę z obrusami, serwetkami, poduszkami i innymi mięciutkimi materiałami, które tak wspaniale roznosi się po całym domu...;) Ja natomiast ubrałam się w wiele warstw odzieży i z aparatem na szyi, oraz z dżentelmenem pod pachą wyruszyłam w teren :)
Z nadaniem imienia Ofcy miałam dość spory problem. W zamierzeniu miała to być dziewczynka w zimowym kubraczku, jednak jak to często bywa w czasie twórczego aktu z uroczej owieczki powstał mężczyzna :) Początkowo wyglądał na jodłującego w alpejskich górach Austriaka, albo jak niektórzy twierdzili, na Bawarczyka. Jednak kiedy podarowałam mu złoty zegarek na łańcuszku stał się dla mnie angielskim myśliwym (chociaż w swoim życiu jeszcze żadnego nie widziałam) :)
Może mój dylemat rozsądzicie Wy, koleżanki mieszkające za granicą ? :) Widziałyście może takiego dżentelmena spacerującego po którymś z europejskich miasteczek? Jak tak to proszę dać znać, żebym wiedziała skąd ten jegomość pochodzi :) Bo wiecie...rozgości się chłop, zasiedzi (szczególnie, że u mnie w domu są dwie samotne Ofce...;)) i nie będę wiedział gdzie go odesłać jak już mi się sprzykrzy jego towarzystwo :)
Teraz, wedle tradycji, trochę detali :

Pozostając w łowno- myśliwskim temacie pokażę Wam mojego starego kumpla i co mnie baaaardzo dziwi, także kumpla moich kotów!!! Chociaż nasz kolega głównie "pojawia się i znika" to raz na parę dni odwiedza nas na krótki lunch (bo nie wiem czy wiecie! ale ja prowadzę najlepszą knajpę w okolicy- Kompostownik Land ;)).
Do przeczytania !

środa, 5 grudnia 2012

Ofce Ofce. Pierwsze natarcie.



Przedstawiam Państwu Ofce Ofce.
Ofca Pierworodna

Ofca Elegantka
Po internetowym świecie krążą różnego typu wykroje na szmaciane zabawki Tildowe, Tildo podobne i zupełnie nie Tildowe. Dokładnie nie wiem do jakiego grona należą Ofce Ofce, bo ich urodą zachwyciłam się na jednym z rosyjskich blogów (tutaj link: Beautiful Things ). Pewnie mogłabym dokopać się do praprzodków mych owieczek, ale jakoś Ofce nie protestują więc póki co siedzę cicho.
Marzy mi się jeszcze taka stojąca lala jak w powyżej wymienionym blogu, ale to na razie musi poczekać.
Dużo frajdy sprawiło mi szycie tych przytulanek i chociaż zabrało to kupę czasu to myślę, że jeszcze niejedna Ofca się u mnie narodzi.
Teraz trochę detali. Ofca Pierworodna ma więcej fotek, bo jej sesja zdjęciowa odbyła się w plenerze, bez obecności Sprężynki.
Natomiast Ofca Elegantka nie miała już tyle szczęścia... Jak widać na poniższych zdjęciach jej osobą żywo zainteresowała się Ulka co utrudniło pstrykanie fotek.
Oprócz Owczarni wyprodukowałam jeszcze świąteczny wianek na drzwi. Jest zrobiony według opracowanego przeze mnie Szybkiego kursu na mchowy wieniec, który znajdziecie tutaj :)
A ze swetrowego golfu uszyłam wełnianą czapeczkę na lampkę.
I to są proszę Państwa zalety śnieżyc, które wprowadziły mój internet w stan totalnego  zawieszenia. W związku z powyższym rzuciłam laptop w kont i sięgnełam po zakurzoną maszynę do szycia. Jeszcze podczas wizyty Iki mówiłam, że bardzo żałuję, że nie umiem szyć, a tu proszę trąba meteorologiczna nadciągnęła i okazało się, że jednak umiem ;)

P.S. Dziękuje Wszystkim za tak żywe zainteresowanie moją Rozdawajką i zapraszam na ostatni dzień zapisów tj. jutrzejszy :)
Przepraszam, że nie odpisuje na komentarze, ale przerywany internet bardzo mi to utrudnia. Będę starała się nadrobić zaległości :)

Polub mnie