poniedziałek, 3 listopada 2014

Kocham Was.


Miałam to szczęście, że jestem wnuczką wspaniałych, dowcipnych, ciekawych świata, serdecznych i pełnych pasji ludzi. Nie wiem, czy to zasługa mojego charakteru, skłonnego do romantycznych refleksji, czy otaczających nasz dom wyciszających pól, lasów i łąk, ale w moim odczuciu ukochani Zmarli nie odeszli od nas tak zupełnie.
W ogrodzie jest ze mną prababcia Julia prawdziwa mróweczka ogrodniczka. Drobniutkiej postury, szybko chodząca i twardo stąpająca po ziemi miała wielki posłuch i szacunek w całej rodzinie. Dożyła 100 lat, a w wieku 98 wiosen bezproblemowo pieliła na wyprostowanych nogach niczym wygimnastykowana joginka. Za każdym razem kiedy podziałam ostro w ogrodzie, a potem usiądę zmęczona na hamaku czuję, że moja babcia jest ze mnie dumna i poklepuje mnie z uznaniem po ramieniu.
W kuchni nadzoruje prababcia Stasia. Dowcipna zawsze pachnąca przepysznym jedzeniem postawna kobieta, która jest dla mnie synonimem dzieciństwa i bezpieczeństwa. Zmarła bardzo dawno temu, a ja wciąż tak dobrze ją pamiętam. Mieszkała w starym, drewnianym domu z gankiem, skrzypiącą podłogą, kaflowym piecem i żeliwną kuchenką. Na jej podwórku biegałam z kurami, psem Rotem i buszowałam w wysokich floksach i rudbekiach. Babcia była wspaniałą kucharką, na wspomnienie jej pierogów, zup i nawet zwykłych śniadań do dziś cieknie mi ślinka, a wtulanie się w jej pachnący obiadem fartuch traktuje jako jedno z najpiękniejszych wspomnień z dzieciństwa. 
W pracowni towarzyszy mi dziadek Tadek cholewkarz którego przepiękne buty są w naszej rodzinie do dziś. Odziedziczyłam po nim jego guziki, skórki, ćwieki i inne krawieckie perełki, które z namaszczeniem chowam do sentymentalnych pudełek. Dziadek widział moje prace artystyczne i wiem, że gorąco wspierał mnie w tej dziedzinie. Czasami, kiedy wskazówki zegara przekraczają północ, a ja w szale twórczym siedzę sama w cichym, zaspanym domu, czuję, że dziadek Tadek przygląda mi się z uznaniem i kibicuje dalej.
Dziadek Rysiu tak jak i za życia był dobrym cieniem naszej rodziny tak i po śmierci czuwa nad nami w sposób delikatny i nienachalny. Był bardzo spokojnym człowiekiem, małomównym i cichym. Bywał u nas w domu codziennie, zawsze tak samo ubrany w szare, nierzucające się w oczy ciuchy przemykał niezauważony między warsztatem, a garażem. Jako dziecko skakałam wokół niego niczym kolorowa piłeczka, a on od czasu do czasu opowiadał mi barwne i takie wydawałoby się sprzeczne z jego spokojnym charakterem wspomnienia. Dopiero kiedy odszedł zdaliśmy sobie sprawę jak ważnym był ogniwem w naszej rodzinie i chociaż najczęściej obecny był w tle teraz zaczęło brakować go na pierwszym planie. 
Babcia Marysia, niezwykle ambitna, pracowita i światła kobieta była wulkanem energii. Walczyła o rodzinę niczym prawdziwa lwica, a raczej Harcerka z Dawnych Lat. Wiem, że gdyby żyła rozkręciłaby mój artystyczny biznes w mig, bo była równie ciepła i serdeczna co przedsiębiorcza. Pamiętam, że bałam się komplementować cokolwiek co do niej należało, bo zawsze przy wyjściu dostawałam ten przedmiot w prezencie, obojętnie, czy była to broszka, obraz, czy mebel. Siłę jej miłości czuć było nawet w jej przytuleniu, tak mocnym, że czasem aż brakło tchu.
Teraz tak zwyczajnie, po ludzku po prostu mi ich wszystkich brakuje. Dotyku ich pomarszczonych rąk, krzepkich, jak na ich wątłe postawy, uścisków, pocałunków w czoło i wspomnień z dawnych lat takich baśniowych i odmiennych od naszych czasów. Na szczęście zdarzają się takie chwilę, kiedy czuję jak ktoś głaszcze mnie po głowie, ciepłym, bezpiecznym i pełnym miłości dotykiem.

Kocham Was Dziadkowie.

11 komentarzy:

  1. Ja w tym czasie jak wielu z nas powracam myślami do tych którzy odeszli.Najbardziej boli brak mojego taty,zginął nagle w strasznych okolicznościach i mimo upływu lat nie umiem się z tym pogodzić.Cieszę się,że przekazał mi to co najważniejsze w życiu i dzięki temu ja mogę jego oczami pokazywać świat moim dzieciom.Bardzo za nim tęsknię,Również za babcią i koleżanką,która była pełna optymizmu i radości sportsmenką,która w ciągu dwóch miesięcy rok temu odeszła chora na raka,nei mogłam się z tym pogodzić.Dlatego tym bardziej w te dni cieszę się,że omijają nas choroby i śmierc...nie wiem jakbym sobie poradziła z chorobą dzieci czy męża....wolę o tym nie myśleć.Dlatego cieszy mnie każdy dzień z bliskimi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje Atteo za ten osobisty komentarz.
      Za większością śmierci kryje się jakaś choroba, czy tragedia, staram się nie wspominać tych najgorszych i najsmutniejszych chwil. Myślę, że nasi najbliżsi Zmarli też woleliby żebyśmy pamiętali tylko te miłe chwile.
      Życzę żebyście trzymali się Wszyscy w jak najlepszym zdrowiu aż do późnej starości
      Ściskam Was
      Ata

      Usuń
  2. Przepiękne zdjęcia, takie magiczne i w pełni oddające treść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nastrój starych cmentarzy widzianych oczami nocy jest zawsze magiczny, ale dopiero w tym roku pierwszy raz udało mi się uchwycić ten klimat w obiektywie.
      Dziękuje Tobie za tak miłe słowa i trzymam kciuki za Twój początkujący blog. Zapowiada się bardzo ciekawie :)
      Śle uściski

      Usuń
  3. Masz wspaniały dar opowiadania, Atko. Ten post to wspaniała pamiątka. Dla Ciebie na przyszłość i dla Twoich dziewczynek.
    Od każdego z dziadków coś przejęłaś. To piękne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje Alu :) Nie myślałam o tym poście w ten sposób, ale masz rację będzie on w przyszłości wspaniałą pamiątką dla całej naszej rodzinki. Dziękuje Ci za podsuniecie takiej myśli :)
      Pozdrawiam Zieloną :)

      Usuń
  4. Masz piękne wspomnienia....
    Dziękuję za odwiedziny. Zapraszam na inne moje blogi. Pozdrawiam Aneta

    OdpowiedzUsuń
  5. Pięknie napisane...cudownie było to wszystko przeczytać...mnóstwo dobrych rzeczy masz po dziadkach i pewnie kiedyś ktoś o Tobie napisze równie pięknie. Uściski ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zeberko moja kochana jaki piękny komentarz mi napisałaś !!!! Bardzo bym chciała, żeby kiedyś moje wnuki kochały mnie i podziwiały tak jak ja podziwiam i kocham swoich dziadów.
      Dziękuje jeszcze raz i pędzę na Twoje Candy :)

      Usuń
  6. Pięknie to napisałaś. I jeszcze do tego nastrojowe zdjęcia. Dobrze mieć takie wspomnienia, takie poczucie więzi. Ja też wiem, że mój Dziadziulek patrzy na mnie jak coś robię... Zwłaszcza jak czytam do późna przy słabym świetle - po prostu widzę jak z uśmiechem znacząco stuka palcem w czoło ;)

    OdpowiedzUsuń

Polub mnie