wtorek, 6 listopada 2012

Naścienne przepisy

To będzie postowy sprint. W domu panoszy się choróbsko. Ulka- krzepka dziewoja ma tyle siły w odpychaniu mamy pomocnej dłoni (podczas pozbywania się katarku), że poważnie myślę o przywiązywaniu pacjentki podczas zabiegów :/ Kiedy w pobliżu jest mąż jakoś dajemy radę, chociaż ryki, krzyki i szarpanina długo odbija się echem po domu i po mojej głowie :/ Zresztą wszyscy którzy mieli do czynienia z przeziębieniem u takiego małego dziecka wiedzą o czym mowa :/// Ja też za zdrowa nie jestem, więc atmosfera panuje na zmianę nerwowa i słaniająco-wykańczająca. Nareszcie sypnęły się zamówienia w moim sklepiku (z czego się bardzo ciesze), ale siły troszkę brak, więc praca idzie dwa razy wolniej, a terminy gonią :(
Jeszcze przed kulminacyjnym atakiem choroby zdążyłam zrealizować planowaną od dawien dawna (wymyśloną jeszcze w czasach licealnych!) dekorację kuchennej ściany. W ramkach umieściłam stare, poplamione ingrediencjami, rodowe przepisy. W swojej kolekcji mam ich dość sporo. Część wyszła spod pióra moich prababci, część została napisana rękami moich babć i cioć, a niektóre należą do mojej mamy. W niedalekiej przyszłości będzie ich więcej, ale na razie wiszą trzy sztuki ;)
Najbardziej lubię te na tyłach których znajdują się rysunki, codzienne notatki (np." Wojtuś na Głogowskiej byłam odfajkować i to miejsce nadal jest wolne" ;)), albo te które wchodzą w skład listów :) Jeden taki pochodzi z 88 roku i na końcu ma dopisek: "Mnóstwo całusów dla Honoratki!". Fajna sprawa takie pamiątki, szkoda żeby marnowały się w zatęchłych szufladach więc postanowiłam zawiesić je w reprezentacyjnym i tematycznie odpowiadającym miejscu.
Bardzo się cieszę, że pojawili się nowi podglądacze Niezapominatkowego Świata :))) Do Wszystkich Was, kochane dziewuszki (do nowych i starych podczytywaczy) zaglądam. Przysięgam! chociaż w komentarzach na razie mnie nie ma to obiecuję, że pomalutku będę się z tych zaległości odkopywać.
Na sam koniuszek chciałam serdecznie podziękować Joasi z blogu Joanna i Pan Lew za obdarzeniem mnie wyróżnieniem :))) Bardzo mnie ono cieszy i kolejny post poświecę właśnie jemu ... :)
Dobrze, że internet nie przewodzi kataru, bo nie mogłabym Was ucałować, a tak ściskam i śle buziaki !
Do następnego, mam nadzieje, że już zdrowszego, spotkania :)

23 komentarze:

  1. super pomysł z tymi "naściennymi przepisami"...też jestem szczęśliwą spadkobierczynią takowych zapisków i chronię je przed zapomnieniem :)
    Pozdrawiam i powrotu do zdrowia życzę...
    ps. wiem jak to dziecię odpycha rodziców przed próbą pomocy pozbycia się katarku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy, zdrowe życzenia bardzo się przydadzą, bo już bardzo zmęczona jestem tymi Sprężynowymi płaczami :(

      Usuń
  2. He, he. Mam na świeżo katarkowe doświadczenia. Normalnie wrzask jakby mordowali małego smyka.

    Baaaardzo mi się podoba pomysł z przepisami. Chyba ukradnę, bo mam w kuchni dwa miejsca czekające na dekorację.

    OdpowiedzUsuń
  3. jak nie przewodzi jak przewodzi ;) ja też pociągająca jestem z dundlami pod nosem tylko, że mi nikt gruszeczką opróżniać noska nie chce ;) ale podejrzewam, że na całe szczęście bo też bym się darła w niebogłosy ;)
    Pomysł ze starymi przepisami super, też sobie podkradnę ino od Mamci muszę stare zeszyty wysępić :)
    Ściskam choć niestety z daleka, ale jak napisałam w mailu, co się odwlecze to nie uciecze :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie to wymyśliłaś!!!
    Lubię takie klimaty z nutką nostalgii w tle:)
    A co do katarku to pomyśl sobie,że trwa jedynie całe 7 dni-to masz już parę dni za sobą!!!
    Pozostaje mi życzyć Ci zdrówka i cierpliwości:)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam bardzo podobny pomysł ale jednak trochę inny :-) . Też go realizuję od lat ale nawet dziś będąc w kuchni o nim myślałam i przy okazji moich remontów postanowiłam ,że tym razem nie odpuszczę i zrobię to.Zdradzę tylko ,że przepisy mają być w jednej ramce w formie kolażu.:-) Serdeczności

    OdpowiedzUsuń
  6. pomysł rewelacyjny zresztą ty masz same genialne ....pomyślunki wiec co się dziwić ;)
    nie zazdroszczę kataru u nas od wczoraj tez jakaś epidemia domyślam się ze przytargana ze szpitala ....AGUGU wyje i jest potrójnie meczące ;P ale co tam gorzej wyglądać już i tak nie mogę buziaki

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja Basia też z gilem pod nosem chodzi i wiem, oj wiem, co to znaczy walka o wytarcie gila:))).
    A pomysł z przepisami, barrdzooo mi się spodobał aż żałuję, że nie mam takiej skarbnicy. Może znajdę coś u mamy:).
    Oj jak wpadły mi w oko te miedziane naczynia na półeczce!
    buzi!

    OdpowiedzUsuń
  8. Witaj
    Niezapominatka zapraszam Cie do siebie po wyróżnienie!
    Szybciutko :) http://iloveiwish.blogspot.dk/2012/11/moje-pierwsze-wyroznienie-dzien-1.html
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo fajny pomysł z tymi przepisami:) A przeziębionego dziecięcia (przy jednoczesnym przeziębieniu Twoim) nie zazdroszczę ani odrobinki... Może dla pocieszenia wpadniesz do mnie po szansę na cukierka????
    Ściskam Cię mocno i zdrowia życzę!

    OdpowiedzUsuń
  10. Weszłam sobie w celu obejrzenia jeszcze raz gałeczki a tu taka niespodzianka.Świetny pomysł!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny pomysł z tymi przepisami rodzinnymi!
    Życzę mnóstwo zdrowia
    T.

    OdpowiedzUsuń
  12. Moje ma lat 12 i też odpycha się i krzyczy, a samo nosa nie wytrze... Małe dzieci-mały kłopot, duże dzieci-duży kłopot:) Tak mawiała moja Prababcia i się sprawdza (niestety, bo mówiła jeszcze inne rzeczy i wygląda na to, że "najlepsze" dopiero przede mną:))
    Zdrówka życzę, pomysł z przepisami super, moje przepisy odziedziczone są w zeszycie i szkoda mi kartek wyrywać. Ale wiszą za to stare zdjęcia:)) Ciasteczka wyglądają przepysznie. "Wzięło mnie" na czekoladę z okienkiem:))
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  14. Hej Atuś,tu Karola - widzę, że nad nami wisi jakieś fatum- aktualnie jak widzę Twój dostęp do internetu jest już w normie za to ja mam go jedynie w jakichś okrpecznie dychawicznych przebłyskach;/- dziś się trafil dłuższy okres występowania tego upragnionego zjawiska, więc przeczytalam sobie wszystko co u Ciebie słychać i teraz już zamierzam być na bieżąco:) Jejuuuu.... jak u Ciebie jest pięknie! W niczym Wasz domek nie przypomina tej hałdy białego piachu, którą mi było dane oglądać za pierwszej mojej bytności u Was, ale chyba różnica pomiędzy stanem surowym a tymi ślicznościami, które wyczarowalaś jest baardziej piorunująca!!! A M. naprawdę jest niesamowitym budowniczym, wasze tempo pracy jest zawrotne! Bardzo bardzo muszę do Was przyjechać, tylko rozciągnę sobie dobe o parę godzinek a tydzień tak o dwa dni:) Całuj ode mnie Sprężynke kochaną- najgrzeczniejsze w dalszym ciągu moim zdaniem dziecko świata:*

    OdpowiedzUsuń
  15. świetny pomysł z tymi przepisami, zawsze są pod ręką ;) zapraszam po wyróżnienie i do wspólnej zabawy http://cichyduszek.blogspot.com/2012/11/zakupy-i-liebster-blog.html

    OdpowiedzUsuń
  16. Zapraszam do mnie po wyróżnienie:)
    http://niezapominatka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Cudny pomysł! Ja też najbardziej lubię te przepisy na pożółkłych, rwących się kartkach, pisane ręką... czasami już nie wiadomo czyją, ale są tym bardziej cenne, bo tajemnicze :) Głównie są to przepisy na ciasta - gdy je piekę, to mam wrażenie, że w kuchni robi się ciaśniej, że przeszłość powraca. Bardzo mi się podoba taka ekspozycja :) Niezapomniana jest taka chwila, gdy człowiek wreszcie po latach realizuje pomysł, marzenie, które nosił w sobie czasami nawet od dzieciństwa. A ta półeczka ze starymi naczyniami i jabłuszkami - urocza. Pozdrawiam bardzo gorąco i życzę szybkiego powrotu do zdrowia :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Zostałaś otagowana na moim blogu :) Zapraszam po banerek i pytanka :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo przyjemny blog :) Będę tu częściej zaglądać :D Zdrówka Wam życzę i zapraszam do siebie na wymiankę http://paulaaart.blogspot.com/2012/11/swiateczna-wymianka.html

    OdpowiedzUsuń
  20. zdrówka dla sprężynki:)) Piekny miałaś pomysł:)))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  21. Pomysł z przepisami fajny, ale ma jedną dużą wadę - przepisy spłowieją od światła dziennego. Nie od razu, ale z czasem.... Szkoda by było... Chyba wolałabym je np. zeskanować, postarzyć kartkę... Pokombinować troszkę, bo to jednak wielka pamiątka tego, co było i szkoda, żeby nie dało się jej już odzyskać..
    pozdrawiam serdecznie i zdrówka życzę :)

    OdpowiedzUsuń

Polub mnie