Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bajki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bajki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 lutego 2015

Miłostka

 "Miłostka"

Miłostka odkąd sięgała pamięcią zawsze mieszkała na tej samej chmurce. Mięciutkiej, czasem kapryśnej, kolorowej wieczorem i stalowej rankiem. Kiedy robiło się zimno Chmurka mocniej otulała lokatorkę puszystą kołderką, a w ciepłe dni robiła specjalne prześwity przez które wpadało rześkie powietrze.
Miłostka była listonoszem miłości (amorkiem). Fruwała na Ziemię gdzie swoimi złotymi strzałami zaszczepiała miłość w ludziach i w zwierzętach. Bardzo lubiła swoja prace, zresztą kto by nie lubił patrzeć na kochających się ludzi, na przytulające się rodzinki i serdecznie ściskających przyjaciół. Najbardziej Miłostce podobało się kiedy rodziło się nowe życie. W taki dzień radość i miłość była tak intensywna, czysta i wszechobecna, że przy jej cieple można by było wygrzać całkiem spore miasto.
Miłostka chociaż była bardzo zapracowanym amorkiem i na swój obłoczek wracała dopiero późnym wieczorem, zawsze starała się zdążyć przed zachodem słońca. Wtedy tradycyjnie, wraz z Chmurką podziwiały spektakl słońca chowającego się za horyzontem. W jego trakcie opowiadały co spotkało je minionego dnia i chociaż nie raz podczas takich zwierzeń sprzeczały się i tak wieczór kończył się śmiechem i życzeniami "miłych snów". Czasem, kiedy Miłostka miała luźniejszy weekend lubiła wtulona w Chmurkę czytać familijne powieści i marzyć o cieple domowego ogniska.
Któregoś sierpniowego dnia Miłostka wróciła z ziemi bardzo podekscytowana.
-Wiesz Chmurko, co dzisiaj usłyszałam?! Mała dziewczynka tłumaczyła swojej mamie co to jest miłość. Według niej kiedy kogoś się kocha to zapala się w środku lampka, która grzeje przyjemnym, ciepłym światłem. Piękne porównanie, prawda? Chciałabym to kiedyś poczuć- rozmarzyła się Miłostka.
- To Ty nigdy nikogo nie kochałaś ?- zdziwiła się Chmurka, a w jej głosie zabrzmiała delikatna nutka rozczarowania.
- Nie, nigdy. To jest podobno bardzo przyjemne uczucie- zdecydowanie odpowiedziała Miłostka.
- Jeśli jest odwzajemnione...- odburknęła Chmurka i jakby bardziej spochmurniała.
- No pewnie, że odwzajemnione! A jakie ma być !- zaperzyła się Miłostka
- Idę spać- fuknęła chmurka i odfrunęła kawałek dalej zostawiając lokatorkę samą.
Chmurce się chyba coś pomieszało- gdybała Miłostka podczas szykowania się do snu.- Rano zapewniała, że w najbliższym czasie nie spadnie ani jedna kropla deszczu, a ta noc zapowiada się na deszczową-  Potem szczelniej otuliła się puszystym obłoczkiem i zasnęła.
Rano kiedy Miłostka otworzyła oczy Chmurki już nie było. Jak co tydzień pofrunęła na Zebranie Atmosferyczne na którym spotykały się wszystkie chmury, gwiazdy, wiatry i pod przewodnictwem Słońca oraz Księżyca ustalali pogodę na najbliższe siedem dni. Miłostka miała teraz trochę czasu tylko dla siebie i planowała poświęcić go na czytanie książki. Kiedy rozglądała się w poszukiwaniu lektury jej wzrok przykuło zupełnie coś innego. Na oświetlonym słońcem obłoczku leżał złoty medalion w kształcie serca. Miłostka od razu go poznała. Talizman Uczuć będący własnością boga miłości- Erosa. Słyszała o nim wiele intrygujących historii, ale nigdy nie myślała, że zobaczy go na własne oczy. Legendy głosiły, że ten złoty wisiorek odpowiada na ulubione pytanie ludzi: Czy ktoś mnie kocha?
Miłostka dłuższą chwilę zastanawiała się czy wypada otworzyć boski medalion. Wprawdzie żadna ze znanych jej legend nie mówiła, ze może ją przez to spotkać coś złego, ale właściciel wisiorka, Bóg Eros był tak potężną postacią, że trudno było nie czuć respektu. W końcu jednak zwyciężyła ciekawość. Miłostka podniosła medalion (był bardzo ciepły i jakby troszkę pulsował), otworzyła zapięcie i zajrzała do wnętrza złoconego serca. To co zobaczyła bardzo ją zaskoczyło. Najpierw pomyślała, że musi to być pomyłka, ale kiedy chciała zamknąć złoty wisiorek, poczuła ciepło rozchodzące się po całym ciele. Bardzo, ale to bardzo przyjemne ciepełko...
- A może to jednak prawda- wyszeptała sama do siebie.
Miłostka siedziała jak zaklęta wpatrzona w dal  i intensywnie myślała o tym, co zobaczyła w Talizmanie Uczuć Erosa.
Z letargu wyrwał ją trzepot skrzydeł i tubalny głos dochodzący z wysoka:
- Tutaj jest mój złoty medalion !- Bóg Eros wydawał się być mile zaskoczony.- Dziękuję Ci Miłostko, że go przypilnowałaś- uśmiechnął się do zaskoczonej amorki i sięgnął po swój skarb.
Kiedy już wydawało się, że ma odlecieć odwrócił się niespodziewanie i rzekł z łobuzerskim błyskiem w oku:
- Swoją drogą to intrygujące. Szukałam go po całym świecie, w szerz i wzdłuż, a okazał się, że był na sąsiednim obłoczku. Czasem tak bywa w życiu, że najtrudniej jest nam dostrzec to co znajduje się najbliżej nas. Prawda Miłostko?- mrugnął porozumiewawczo i odleciał z otwartym medalionem w którym połyskiwały dwa znajome zdjęcia.
Wieczorem, kiedy zmęczona Chmurka wróciła z Atmosferycznego Zebrania Miłostka była dziwnie poddenerwowana. Fruwała w lewo i w prawo, jakby nie mogła się zdecydować, gdzie ma usiąść. W końcu zajęła miejsce w najmiększej części Chmurki, wtuliła się w jej puszyste ramię i wyszeptała do jej pierzastego ucha:
-Wiem. I ja Ciebie też.

Dobranoc

 


Miłych snów drodzy Podczytywacze
Wasza NiezapominATKA

niedziela, 16 listopada 2014

Lalka Florentyna

Ci co obserwują mnie na Facebooku wiedzą, że wróciłam do mojej kochanej pracowni i zaczęłam znowu szyć. Wiem, że na Funpage pokazywałam lalkę Śnieżynkę, ale to nie o niej chciałam Wam dzisiaj opowiedzieć (na śnieżynkowe historie przyjdzie jeszcze czas ;))
Dzisiaj zabieram Was w magiczny świat mojej najnowszej lalki florystki- Florentyny.
Na wybrukowanej cegłą malutkiej uliczce mieści się niepozorna kwiaciarnia, której stare wystawowe okna świecą ciepłym blaskiem lamp jeszcze długo długo po północy. W tym magicznym miejscu do późnych godzin nocnych krząta się Florentyna, kolorowa kwiaciarka, która odziedziczyła to artystyczne miejsce po  swojej ukochanej prababci.

 
Florka uwielbia wyczarowywać z pozornie nieatrakcyjnych elementów nowe, piękne kompozycje. Najwięcej przyjemności sprawia kwiaciarce kiedy zamawiający zostawia jej wolną rękę, wtedy spod palcy Florentyny wychodzą prawdziwe dzieła sztuki.
Jej magiczna pracownia jest pełna migoczących ozdób, kolorowych buteleczek ze świecącymi koralikami, długich sznurków pozawijanych między zasuszonymi ziołami i kwiatami. W powietrzu pachnie (w zależności od pory roku) kawą z syropem waniliowym i hiacyntami, malinowym sokiem i kocimiętką, różami i migdałową herbatą, a w zimowe wieczory pomarańczą i gorącą czekoladą z cynamonową pianką.


"11 listopada"

11 listopada Florentyna wyjątkowo szybko krzątała się po swojej kwiaciarni. Bardziej niż zwykle spieszyła się z dokończeniem bukietu ślubnego, bo w południe planowała odwiedzić Stary Rynek. Jak co roku 11 listopada obchodzono imieniny ulicy Św. Marcina, tłumy kolorowych przebierańców, wesołych grajków i dzieci ubrudzonych od ucha do ucha, rogalowym lukrem przemierzało główną ulicą miasta.
 Prawdę mówiąc Florce głownie o te rogale chodziło ;) ale nie tylko. Wyjście między kolorowych ludzi, poprzebieranych za bajkowe stwory było dla kwiaciarki bardzo inspirujące. Piękne detale i tęczowe zestawienia naładowywały Florkę twórczą energią.
Kiedy doładowała swoje artystyczne bateryjki i zakupiła przepyszne rogale świętmarcińskie wyruszyła w drogę powrotną. W kwiaciarni czekały na nią kolorowe tasiemki, błyszczące koraliki i zestaw drewnianych ptaszków, który zaledwie parę godzin temu przyszedł z wysyłkowego sklepu. Florentyna już nie mogła się doczekać kiedy będzie mogła z kubkiem rozgrzewającej czekolady popracować za swoim magicznym kontuarem. 
Jednak nawet tak frapujące, artystyczne wizje nie zdołały odciągnąć wzroku dziewczyny od porozwieszanych po całym mieście różowych ogłoszeń. Wzruszające plakaty zostały najprawdopodobniej napisane ręką małego dziecka i mówiły o zaginięciu czarnego kocura, Wycierusa.
Florka w dzieciństwie miała rudego kotka (Bratka), który kiedyś także uciekł z domu i nie wracał przez parę tygodni, dlatego bardzo dobrze rozumiała strach biednego dzieciaka. Jednak nie długo jej było dane rozmyślać o Wycierusie, bo kiedy znalazła się w kwiaciarni wszystkie inne problemy zeszły na dalszy plan.
To co Florka zobaczyła po przekroczeniu progu by opisać, słów jest za mało. Dziewczyna zdołała tylko krzyknąć "O Matko!" (i jeszcze jedno słowo przeznaczone zupełnie nie dla dzieci...) i chwytając się za głowę zastygła z przerażenia. Porozrzucany mech, jabłka, siano, poprzewracane kwiaty, potłuczone doniczki, wszędzie rozlana woda. Bałagan, jakby przeszedł florystyczny huragan !

Pierwszą rzeczą o której pomyślała Florentyny było włamanie. Jednak kiedy na miejsce przyjechała policja i okazało się, że nic nie zginęło, a kasetka z pieniędzmi wciąż jest pełna po brzegi, motyw rabunkowy został wykreślony z listy funkcjonariuszy. Po wstępnych oględzinach okazało się, że sprawca musiał mieć klucze do kwiaciarni, bo w inny sposób niż przez drzwi nie mógł się dostać do budynku. Okna były całe, a jedyny uchylony lufcik na zapleczu był tak malusi, że żaden, nawet wyjątkowo chuderlawy złodziej, by się przez niego nie przecisnął.
Kiedy panowie policjanci wymieniali między sobą pomysły na rozwiązanie zagadki, Florka dojrzała w rogu pracowni bukiet ślubny, który tak misternie układała całą noc, a dzisiaj rano doszlifowywała ostatnie poprawki. Biało- perłowa okazała wiązanka leżała teraz połamana w kałuży wody. To całkowicie rozkleiło zawsze pozytywnie myślącą Florentynę. Biedaczka rozpłakała się jak dziecko.
Na szczęście od czego ma się przyjaciół i rodzinę! Zaprzyjaźniona sąsiadka Marta jak tylko dowiedziała się o tragedii zaraz poinformowała brata Florentyny, Marcina i razem przyszli z odsieczą. Kilka uścisków i przytulasów, oraz słowa pocieszenia wystarczyły, by namówić Florkę do otarcia łez i działania.
Wiadomo, że razem raźniej, a co dopiero jeśli chodzi o sprzątanie takiego bałaganu. Marcin, odważny chłopak bez problemu wspiął się na ladę i poukładał poprzewracane doniczki oraz naprawił naderwaną szafkę. Florka zajęła się uporządkowywaniem stołu, a Marta ogarnęła podłogowy rozgardiasz.
Pracy było sporo więc zanim trójka przyjaciół skończyła, na dworze zapadł zmrok, jednak ciepłe światło lamp i pogaduszki z Marcinem i Martą do końca rozchmurzyły florystkę. W świeżo wysprzątanej kwiaciarni zapachniało goździkową herbatą i świętomarcińskimi rogalami, a Florka na nowo poczuła artystyczny zew.
Kiedy przyjaciele wyszli Florka z werwą zabrała się do odnawiania zniszczonego ślubnego bukietu (rano miał po niego przyjechać tata panny młodej). Poszło jej to zdecydowanie szybciej niż myślała dlatego po skończonej pracy (nowy bukiet był nawet ładniejszy niż pierwowzór) kwiaciarka chwyciła słomianą podstawę wieńca i wylała na nią wszystkie nazbierane dzisiaj wrażenia artystyczne. Na końcu przyczepiła drewnianego ptaszka, który nadał stroikowi bardziej jesiennego charakteru.
Kiedy gasiła ostatnie światła w kwiaciarni nagle usłyszała dziwny dźwięk za plecami. Niepewnie odwróciła się za siebie. Wtedy wszystko stało się jasne ! Na ladzie siedział Wycierus ! Mały włochacz zamiauczał jeszcze raz, tym razem głośniej, dzięki czemu Florka upewniła się, że to nie fatamorgana.
-Ach to ty!- krzyknęła Florentyna- To ty zrobiłeś tutaj taki huragan !
Dziewczyna z jednej strony miała ochotę udusić niegrzecznego kota, ale z drugiej ulżyło jej, że to nie filmowe bandziory atakowały kwiaciarnię, tylko zwykły kot. 
Florentyna wzięła Wycierusa na ręce, postrofowała go trochę (chyba nawet uszczypnęła w ogon), a następnie wyszeptała mu do ucha, że jest już bezpieczny.


Potem zamknęła kwiaciarnię i razem z Wycierusem poszli szukać autora wzruszającego plakatu.

KONIEC

Ale się napisałam. Chyba od podstawówki nie popełniłam takiego trzymającego w napięciu opowiadania ;)
Teraz tradycyjnie zapraszam na detale.



A w jakiej skali został popełniony plan zdjęciowy ?


No i oczywiście moje niezastąpione stażystki: Urszula (stylista), Aniela (scenograf). Swoje profesje rozumieją zupełnie na odwrót niż powinny....stylistka rozbiera i targa, scenograf rozrzuca i rozkrada ;) Bardzo przyjemna współpraca... ;)
Polecam swój team wszystkim Mistrzom Cierpliwości, dzięki moimi dziewczynom macie szanse zdobyć kolejny stopień wtajemniczenia !
Do przeczytania !

Polub mnie