Tytuł może mało apetyczny, ale to chyba rzeczywiście ostatni dzwonek, na publikacje wielkanocnych zdjęć. Wciąż jest mnie tu mniej niż bym chciała :( Mam jednak nadzieję, że wkrótce zakończę z sukcesem, pewne większe zadanie i będę mogła znowu wpaść w normalny blogowy ciąg :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Święta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Święta. Pokaż wszystkie posty
piątek, 8 kwietnia 2016
Wielkanocne resztki ;)
Etykiety:
Dom,
Dzieci / Rodzina,
Ogród,
Przyroda,
Przyroda / Ogród,
Rodzina,
Święta
poniedziałek, 12 stycznia 2015
"Utop dziecko w mydle" - Prezent dla Babci i Dziadka
Siedmiomilowymi krokami zbliża się Dzień Babci i Dziadka (jakby ktoś wyrósł z owej daty to przypominam 21-22 styczeń). Wśród listy Najważniejszych Rodzinnych Imprezek znajduje się na podium (wraz z urodzinami/ imieninami i rocznicą ślubu dziadków) jako święto o którym zapomnieć nie wypada. Oczywiście z tej okazji można kupić ukochanym dziadkom kubek z napisem "Kocham swoją Babcie", albo szalik z nadrukowanym zdjęciem śpiącego kotka, ale prezent zrobiony własnoręcznie zachwyci każdego o wiele bardziej niż najlepszy wypasiony koc (nawet ten z termoobiegiem). Dobrze by było, gdyby zbliżające się święto babć i dziadków wyzwoliło w nas rzekę twórczych pomysłów. A co jeśli tak nie jest ? Z pomocą zazwyczaj przychodzi przedszkole i szkoła jednak doskonale wiemy, że nie zawsze, to co wnuczek, czy wnuczka ukleci w czasie zajęć plastycznych nadaje się do publicznych oględzin :/ Często też dziadków jest więcej niż prezentów, albo po prostu (tak jak u mnie) dzieci nie uczęszczają do żadnych pomocnych w tej kwestii placówek. Jakiś czas temu znalazłam w internecie świetny pomysł na zaskakujący i dowcipny prezent.
Poniżej umieszczam tutorial na wykonanie Mydlanych Dzieci, który wydaje mi się strzałem w dziesiątkę, a raczej strzałem w gusta babć i dziadków ;)
P.S. Oczywiście zamiast zdjęć swoich pociech można umieścić w płynie napis, rysunek, albo harmonogram wywozu odpadów komunalnych ;) kto co chce :)
Poniżej umieszczam tutorial na wykonanie Mydlanych Dzieci, który wydaje mi się strzałem w dziesiątkę, a raczej strzałem w gusta babć i dziadków ;)
P.S. Oczywiście zamiast zdjęć swoich pociech można umieścić w płynie napis, rysunek, albo harmonogram wywozu odpadów komunalnych ;) kto co chce :)
Mydło z podobizną dziecka
A to już efekt końcowy. Dzieci, jak to dzieci, nawet w mydle nie są do końca posłuszne i uciekają za bąbelkami do góry, ale i tak warto pomysł z mydlanymi pociechami wdrożyć w życie ;) Dziadkowie będą zachwyceni :)
Pozdrawiam i do przeczytania !
NiezapominATKA
Etykiety:
Coś z niczego,
DIY,
Dzieci,
Dzieci / Rodzina,
Pomysł na prezent,
Rodzina,
Święta
poniedziałek, 3 listopada 2014
Kocham Was.
Miałam to szczęście, że jestem wnuczką wspaniałych, dowcipnych, ciekawych świata, serdecznych i pełnych pasji ludzi. Nie wiem, czy to zasługa mojego charakteru, skłonnego do romantycznych refleksji, czy otaczających nasz dom wyciszających pól, lasów i łąk, ale w moim odczuciu ukochani Zmarli nie odeszli od nas tak zupełnie.




Kocham Was Dziadkowie.
Etykiety:
Dzieci,
Dzieci / Rodzina,
Refleksyjnie,
Rodzina,
Święta
wtorek, 24 grudnia 2013
Życzenia
Więc szybko składam wam życzenia spokojnych, wesołych i rodzinnych Świąt !
poniedziałek, 7 stycznia 2013
Zaległości i świąteczne migawki
Chociaż weszliśmy z mężem w Nowy Rok tanecznym krokiem,
czyli wydawałoby się, że z energią, to jak na razie mój profil systematycznej i robotnej Niezapominatki jeszcze się nie aktywował :/ Od wieków marzy mi się
zaplanować parę prac, a potem zrealizować je w terminie i z sukcesem. Nie wiem
dlaczego, ale jest to dla mnie niewykonalne. Prowadzę kalendarz, zapisuje
przypomnienia w komórce, wieszam karteczki na lodówce, informuje całe
otoczenie, żeby mnie szturchnęło, gdy istotny termin zbliży się nieubłagalnie, ale nic nie działa ;( Jestem już
bliska okultyzmowi, żeby tylko nauczyć się systematyczności. Jeszcze w czasach
studenckich, kiedy mój mózg był w częstszym użyciu udawało mi się zapamiętać
większą ilość informacji i dopilnować najważniejszych spraw, ale i tak miałam
spory problem wywiązać się z terminowych zadań. Teraz jest jednak
naprawdę tragicznie! :/ Przypadki, że idę do pokoju z konkretnym pomysłem, a za chwilę nie wiem po co tam przywędrowałam, albo chwytam długopis
żeby sporządzić listę zakupów i nie mam pojęcia co napisać (chociaż przed
sekundką miałam w głowie kilka podpunktów), zdarzają mi się nie raz, nie trzy, a
10 i więcej razy dziennie! Koszmar! Ginę po prostu! ;( Dobrze, że prowadzę blog,
bo mogę sobie tutaj zajrzeć i sprawdzić jak Sprężynka ma na imię ;)
Wstęp o mojej tragicznej pamięci (a raczej jej braku ;)) ma być
wytłumaczeniem, moje kochane blogowiczki, dlaczego zawaliłam parę
zagadnień z 2012 roku.
Mam ogromną nadzieję, że o nikim już nie zapomnę, jeśli jednak coś takiego
niewybaczalnego się zdarzy proszę Was bez skrępowania przypomnieć mi co też
przeoczyłam.
A więc przyszedł czas na odrobienie zaległości (kolejność freestylowa ;)) :
20. 12 wygrałam Candy u Ewy z blogu Shabby Shop! I chociaż
losowanie nastąpiło 4 dni przed Wigilią twórczyni Rozdawajkowych cukierasów tak
się wspaniale sprężyła, że paczka zdążyła dotrzeć do mnie jeszcze 24 grudnia!
Mogłam więc cieszyć się prezentami w świąteczne dni. Ewa przygotowała wspaniałe
podarunki, cała moja rodzinka podziwiała komplet z „Ochami !” i „Achami !” na
ustach :)
Bardzo dziękuje kochana !!! :))))
Taca, serwetnik, pudełeczko z podstawkami pod kubki,
pojemniczek i trzy urocze kropkowe świeczki, idealnie wkomponowały się w mój
świąteczny domek. Decoupagowy motywy: bożonarodzeniowy wieniec, oraz urocze
ptaszki na paczkach prezentowych, spodobały mi się już w listopadzie, kiedy to
Ewa po raz pierwszy pokazała swoje prace. Chociaż nie było w tedy mowy o Candy
napisałam pod owym postem, że: „Serwetnik już widzę oczami wyobraźni w mojej
kuchni”. Jak widać marzenia się spełniają :)
Kolejny temat zaniedbany przeze mnie to wyróżnienie, które
otrzymałam od Onlyhope. Bardzo dziękuje kochana, że pomyślałaś o mnie i
umieściłaś mnie w gronie takich wspaniałych dziewczyn!
Natomiast Patrycja z blogu Meine Kleine Welt przed świętami Bożego Narodzenia zaprosiła mnie do zabawy „Co zrobisz, aby tegoroczne święta były jeszcze bardziej magiczne?”.
Gapa ze mnie okropna, bo chociaż temat bardzo mi się podobał odpowiedz odłożyłam na później, a potem wyleciało mi z głowy :/ Jedyne co mogę teraz zrobić, oprócz walenia głową w podłoże i prośby o wybaczenie, to krótka recenzja z Wigilijnego wieczoru. Pati, mam nadzieje, że taka rekompensata starczy?!
A więc do rzeczy! Ten wyjątkowy, świąteczny dzień wypadł naprawdę bardzo udanie. Przepyszne jedzenie autorstwa mojej mamy, teściowej, szwagierki i mojego wykonu dało nam siły do długiego i wesołego rozpakowywania prezentów ;)
Dzieci odwiedził Gwiazdor, który zdaniem trzyletniej Gosi był baaardzo podobny do wujka Macieja... ;)
Krew się nie polała ;) a wręcz przeciwnie, wszyscy emanowali ciepłem i dobrym humorem. Pod koniec wieczoru zgasiliśmy światła dzięki czemu w pokoju rozbłysły bajkowe lampki choinkowe i ciepłe płomienie świec. Przez okno zaglądały do nas bogato nakarmione koty ;) a w ich tle migotały świątecznie udekorowane ogrodowe krzaczki i drzewka. W takim nastroju cała 13 naszych rodzinnych gości śpiewała piękne, polskie kolędy...
Magia tego dnia na długo pozostanie w naszych sercach.
Oprócz wspaniałego wieczoru Wigilijnego spędziliśmy też fantastycznego sylwestra. Postanowiliśmy iść za ciosem i skoro pierwsze święta na swoim zorganizowaliśmy w świeżo wybudowanym domku, podjęliśmy decyzje, że ostatnią noc 2012 roku również spędzimy w naszej wiosce. Pipidówka na terenie której mieszkamy jest baaardzo maleńka, ale jak to bywa w takich wioseczkach posiada remizę... :) W niej to od wielu lat organizowane są zabawy m.in. sylwestry. Muszę powiedzieć, że nie dziwi mnie już, że remizowe imprezy mają taką dobrą opinie... ;) Pierwszy raz tańczyliśmy z M. w budynku Straży pożarnej ;) Idąc na tego typu zabawę trzeba się nastawić, na klimaty weselne ;) z muzyką..."disco co sie błysko" ;) ale kiedy otacza nas grupa wesołych, kulturalnych, umiejących się bawić ludzi to nawet taka estetyka nie jest straszna :) Między jednym tańcem, a drugim udało nam się z M. wygrać w loterii noworocznej :) i to nie raz, ale dwa! :) a żeby było śmieszniej wylosowaliśmy jedyne w całej puli nagród odżywki do kwiatów tym samym stając się Królem i Królową Ogrodnictwa ;)
Na koniec mam dla Was niespodziewankę w postaci zabawy, w której wzięłam udział za sprawą atttea atea z blogu Smak życia.
Warunki zabawy są następujące:
1. Pierwsze trzy osoby, które zgłoszą chęć udziału w zabawie (informując o chęci uczestnictwa w komentarzy poniżej postu) otrzymają
ode mnie własnoręcznie zrobiony podarunek. Mam na to 365
dni :)
2. Chętni muszą umieścić tą wiadomość u siebie na blogu (tak więc zgłaszać się mogą tylko posiadacze własnego bloga ! )
3. Chętni, tak samo jak ja robię to teraz, muszą pociągnąć zabawę dalej, czyli: Każdym trzem pierwszym
osobom podarować prezencik przez siebie zrobiony z informacją, że wyślą
go w ciągu 365dni:)
4. Proszę podejść do zabawy poważnie i rzetelnie!!! :)
niedziela, 23 grudnia 2012
Jest 3:20, a ja dopiero skończyłam urzędować w kuchni ! Ale powiem Wam dziewczynki, że nastrój świąt jest tak wspaniały, że żadne prace nie są mi ciężkie, nawet te w godzinach późno nocnych- wczesno rannych ;)
Wszystko gotowe stoi i czeka na nasze rodzinne stadko. Mam wrażenie, że nawet kieliszki,sztućce, obrusy itp. gadżety czują podniosłość chwili i prezentują się wyjątkowo prosto i prężnie :)
Chcieliśmy, te pierwsze święta "na swoim" spędzić z najbliższymi naszemu sercu ludźmi przy ogromniastej choince i wygląda na to, że nam się uda :) Drzewko jest piękne, wymarzone :)
Mąż mój kochany, przyozdobił zewnętrzną stronę obejścia, dzięki czemu przez okna mogę podziwiać takie cudeńka...
Nie pozostaje mi nic innego jak złożyć Wam wszystkim, drodzy Podczytywacze, świąteczne życzenia:
Wszystko gotowe stoi i czeka na nasze rodzinne stadko. Mam wrażenie, że nawet kieliszki,sztućce, obrusy itp. gadżety czują podniosłość chwili i prezentują się wyjątkowo prosto i prężnie :)
Chcieliśmy, te pierwsze święta "na swoim" spędzić z najbliższymi naszemu sercu ludźmi przy ogromniastej choince i wygląda na to, że nam się uda :) Drzewko jest piękne, wymarzone :)
Mąż mój kochany, przyozdobił zewnętrzną stronę obejścia, dzięki czemu przez okna mogę podziwiać takie cudeńka...
Nie pozostaje mi nic innego jak złożyć Wam wszystkim, drodzy Podczytywacze, świąteczne życzenia:
Życzę Wam kochani:
śmiechu ukochanych osób,
ciepłych uścisków i mokrych całusów,
charakterystycznych, pysznych zapachów wydobywających się z kuchni i z talerzy,
radosnego, rodzinnego gwaru,
wspólnego śpiewania kolęd w ramionach Tego/Tej jedynej,
oraz chwil zadumy, które pozwalają przyjrzeć się sobie "z bliska".
Ściskam Was jak tylko umiem najmocniej
Wasza Ata
sobota, 15 grudnia 2012
Kurs na Świątecznego Aniołka
Dzisiaj drogie Panie zapraszam na świąteczny kursik „Jak
wykonać Aniołka”.
Figurki o których jest mowa robiła moja mama jak byłam małą
dziewczynką. Były tak urocze, że wiele z nich powędrowało do znajomych, jako
świąteczny podarek. W efekcie w domu została tylko trójka. Z mamą zawsze uważałyśmy, że tak
naprawdę wyglądają jak uduchowione Owce ;)
Nasza faworytka to Anioł Babcia.
i reszta ekipy....
A to już Anioł wykonany przeze mnie. Na
jego przykładzie przedstawię Wam jak zrobić taką świąteczną, uduchowioną Owce.
Tułów:
1. Wybieramy
talerz, rondelek itp. którego promień jest takiej wielkości jakiej ma być
ciałko Aniołka. Ja odrysowałam cały talerz i wycięłam materiał z
centymetrowym zapasem.
2. Podzieliłam
koło na cztery równe części. Dzięki temu otrzymałam materiał na 4
Aniołki!!!! Jak ktoś chce zrobić tylko jednego to musi tak pokombinować,
żeby otrzymać to co u mnie widnieje na fotografii nr. 2
3. Składamy
materiał na ciałko na pół i zszywamy boki (od węższej części do szerszej).
Przewlekamy igłę wzdłuż szerszej części materiału(widoczne na fotografii
3). Nie usuwamy igły, niech sobie dynda ;)
4. Następnie
przekładamy zszyty materiał na prawą stronę i wypychamy ciałko Aniołka
(watą, gałgankami, ociepliną itp.). Wycinamy z tektury kółko które będzie
podstawą Aniołka.
5. Wkładamy
kółko do środka ciałka, na wierzch- tak żeby przykryć watę. Następnie
ściągamy materiał poprzez pociągnięcie nitki. Zszywamy otrzymany
dzyndzelek.
6.Powstaje stożek. Jeśli jest za długi to trochę go ścinamy.
Pyszczek:
7. Do złożonej na pół organzy (albo innego przezroczystego i
delikatnego materiału) przyczepiamy koło, mniej więcej takiej wielkości jak to
które wkładaliśmy do środka ciałka Aniołka.
8. Wycinamy materiał z zapasem i w taki sposób, żeby
jeden bok był prosty.
9. Zszywamy boki, zostawiając dziurę na przewrócenie i
wypełnienie pyszczka. Przewracamy na prawą stronę, wypychamy i zaszywamy.
10. W miejscu gdzie zostawiliśmy płaski bok przewlekamy igłę
i mocno zaciągamy (powinno powstać coś na kształt jajka). Przyszywamy pyszczek
do tułowia tak żeby odstawał tak jak na zdjęciu poniżej.
UWAGA! – wydaje mi się, że można spróbować zrobić pyszczek z
wypchanej pończochy. Niestety nie miałam odpowiedniej w domu, żeby sprawdzić
moją teorię, a szkoda bo wydaje mi się to prostszy sposób na wykonanie
pyszczka.
11. Wycinamy z ozdobnej tektury albo np. z materiału
skrzydła Aniołka. Wzór skrzydeł na zdjęciu nr.11 . Jeśli wycięliśmy skrzydła z
materiału musimy je usztywnić tekturą- naklejamy materiał na tekturę i
wycinamy. Skrzydła przylepiamy do ciałka.
12. Następnie ozdabiamy Aniołka np.:
Moja uduchowiona Owca ma:
-
oczy zrobione ze szpilek
-
włosy to przyszyty sznurek
-
usta wycięte z materiału
-
guziczki to cekiny poprzypinane szpilkami
-
policzki Aniołka koniecznie trzeba przypudrować żeby nabrał
koloru :)
-
pod szyją figurka ma przyszytą koronkę i zawiązaną kokardkę
-
aureolę wygięłam z drutu i obwiązałam srebrną wstążką.
-
skrzydła od tyłu mają przyklejoną koronkę
I tyle :)
Pracy jest trochę więcej niż przy papierowych zabawkach
choinkowych, ale warto, bo jak widać na pierwszych zdjęciach takie Aniołki
trzymają się już 20 lat! i wszystko wskazuje na to, że po kolejnych 20 też będą
tak dobrze wyglądać.
Święta Bożego Narodzenia to dobry termin na zrobienie świątecznego wieńca, dlatego przy okazji kursu na Aniołka przypominam o moim Szybkim kursiku na mchowy wieniec, który
możecie znaleźć tutaj.
Do przeczytania !
piątek, 7 grudnia 2012
Rozwiązanie Candy u NiezapominATKI
Dziękuje bardzo za udział w mojej Rozdawajce :) Jestem zachwycona ilością przepisów które mi zdradziłyście ! Z paru skorzystałam już teraz i w najbliższym czasie przedstawię Wam fotorelacje z efektów mojego gotowania i pieczenia :)
Zanim przejdę do losowania chciałabym przedstawić etymologię nazwy mojego bloga ;) Otóż... słowo NiezapominATKA (nie NiezapominAJKA !- jak część z Was pisała na swoich paskach bocznych ;)) zawiera w sobie skrót mojego imienia ATKA :) i ten mały drobiazg różni nazwę mojego bloga od nazwy ślicznego niebieskiego kwiatka :)
Zdradzę Wam też mały sekret: Dzięki temu słowu poznałam ukochanego męża... :) Niezapominatka jest więc dla mnie nazwą magiczną i dlatego tak bardzo zależy mi żeby jej nie przekręcać... ;)
Po poczęstunku (naleweczka- Mikołaj, mleczko- Skrzat i pogryzałka - Renifer) komisja zasiadła przy maszynie losującej.
Losowanie trwało dość długo... :/ bo Skrzat nie mógł pojąć, że losy należy wyjmować pojedynczo a nie pełnymi garściami.... :/
W końcu jednak się udało :)))
Podejrzewam, że Skrzat miał jakiś układ ze Sprężynką, bo wylosował imienniczkę mojej córki !
Natomiast druga nagroda trafi do...
Pozostałym uczestniczką zabawy jeszcze raz bardzo dziękuje i życzę powodzenia w innych losowaniach !
Do kolejnego przeczytania :)
Zanim przejdę do losowania chciałabym przedstawić etymologię nazwy mojego bloga ;) Otóż... słowo NiezapominATKA (nie NiezapominAJKA !- jak część z Was pisała na swoich paskach bocznych ;)) zawiera w sobie skrót mojego imienia ATKA :) i ten mały drobiazg różni nazwę mojego bloga od nazwy ślicznego niebieskiego kwiatka :)
Zdradzę Wam też mały sekret: Dzięki temu słowu poznałam ukochanego męża... :) Niezapominatka jest więc dla mnie nazwą magiczną i dlatego tak bardzo zależy mi żeby jej nie przekręcać... ;)
A teraz losowanie :)
Na moje specjalne życzenie Św. Mikołaj z całą ekipą tj. Skrzatem- Pomocnikiem i Reniferem odwiedzili nas dzień później niż to głosi tradycja.Po poczęstunku (naleweczka- Mikołaj, mleczko- Skrzat i pogryzałka - Renifer) komisja zasiadła przy maszynie losującej.
Losowanie trwało dość długo... :/ bo Skrzat nie mógł pojąć, że losy należy wyjmować pojedynczo a nie pełnymi garściami.... :/
W końcu jednak się udało :)))
Podejrzewam, że Skrzat miał jakiś układ ze Sprężynką, bo wylosował imienniczkę mojej córki !
Gratuluje Uli z Anielskiego Zakątku
Natomiast druga nagroda trafi do...
Gratulacje dla Aluchy z blogu nie-ład mAlutki
Dziewczyny czekam na Wasze adresy !
Do kolejnego przeczytania :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
































